-La szantee mii kantaaaaaaaaree! - wycie mamy od świtu sprawiło że miałam podkrążone oczy. Zasnęłam o pierwszej, a już o szóstej słyszałam... TO! Mój Boże, byle nie zaczęła myśleć że jest w operze!
Sorry, gdzie moje dobre maniery? Jestem Kamila. Imię całkiem niezłe. No cóż, z umysłem moich rodziców, cieszę się, że nie jest to jakaś Penelopa, czy Ezechiela.
- Kamilka! Wstawaj! Dzisiaj sprzątasz swój pokój i łazienkę! - moja rodzicielka weszła do mojego pokoju.
-CO? PRZECIEŻ DZISIAJ JEST SOBOTA! DZIEŃ WOOOOOOLNY! - zaczęłam się drzeć, aby zagłuszyć odkurzacz który włączył tata.
-No tak, ale musisz posprzątać, bo tu jest bałagan!
-Ale to nie jest bałagan! To nieład artystyczny, a poza tym jeśli tu posprzątam, to nie będę wiedziała gdzie co jest!
- Dziecko drogie, proszę Cię, moje koleżanki w pracy chwalą się że ich dzieci są zawsze mają posprzątane, i w ogóle... A ja co mam powiedzieć?
-Że ósmy raz z rzędu dostałam świadectwo z paskiem?
-Ojeej, uczyć to się każdy dobrze może!
-Och maaamo!
-Nie mamkuj mi tu teraz!
- Ale jest szósta rano!
-No to co? Twój brat już dawno nie śpi. Uczy się! - powiedziała z zadowoleniem.
-Coś Ty mu wczoraj do kolacji dosypała?
-Nic, powiedział że się zmienia!
-Hahahaha!! - wybuchnęłam śmiechem.
-Co chcesz od niego? Wstawaj, wstawaj. Kaśka przyjdzie o ósmej.
-Skąd wiesz?
-Wczoraj się tak darłaś przez telefon, że nawet głuchy by usłyszał...
-Doobra, okej. Tylko nie fałszuj jak ona przyjdzie, nie chcę sobie wstydu narobić!
-Miła jesteś! Idę wycierać kurze. Ubierz się.
-Jasne. Już się obudziłam - mruknęłam pod nosem.
Ubrałam ulubione dresy i bluzę do kompletu, i byłam gotowa. Udałam się do kuchni, zjadłam bułkę. Sprzątanie nie było tak trudne, bo tydzień temu już to zrobiłam. O pół do ósmej przyszła Kaśka. Jakby się nigdy nie mogła spóźnić.. -.-
-Musimy pogadać! - weszła i zaraz poszła do mojego pokoju. Zamknęłam dzrwi na klucz, żeby mama nie właziła.
- O czym?
-O ważnych sprawach!
-Eej, mam już mi mówiła o "tych" sprawach! - zażartowałam.
-To nie jest śmieszne! Zamknij się już, i mnie słuchaj!
-Okeej! Gadaj!
-Wiedziałam że tej Jagodzie nie można ufać!
-Coo? Joggi to moja przyjaciółka, o co Ci łazi?
-Jak zawsze rano byłam po bułki, a ona pod sklepem całowała się z Twoim chłopakiem!
-JARKIEM!?!? - wściekłam sie! Kaśce zawsze ufam. Joggi już raz mnie oszukała. Czy ona mi znów chce odbić miłość mojego życia?!
-Tak, Jarkiem.
-Ja pierdolę! Kurwa, zabiję sukę, CHOLERA!
-Uspokój się!
Wtuliłam się w kumpelę i zaczęła straszliwie beczeć.
-No już, już. Spokojnie. Widocznie nie był Ciebie wart... Ciii. Nie lubię gdy moje przyjaciółki płaczą! Noo, będziesz cała czerwona, a trzeba zachować honor, i dowalić tym pierdolonym bachorom. To tylko chłopak...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz